Lavabit zdechło, czyli Snowden i ja

W 2007 roku, szukając alternatywy dla GMaila (którego wolę unikać ze względu na to, że to usługa Google, a Google ma bardzo dużo danych o każdym i wolę im więcej nie udostępniać) natrafiłem na serwis Lavabit. Adres tego serwisu to https://lavabit.com/.

W 2007, kiedy zakładałem konto, serwis nazywał się jeszcze Nerdshack i w takiej domenie mam tam kilka skrzynek pocztowych.

Tworzę ten wpis m.in. jako podziękowanie dla tego serwisu za lata bezproblemowego działania. Serwis był (w podstawowej opcji) darmowy i nie przysyłał żadnych reklam na skrzynkę.

Od kilku dni nie mogłem się połączyć z serwerami Lavabit. Aktualnie na głównej stronie Lavabit znajduje się oświadczenie właściciela tego serwisu o mniej-więcej następującej treści (tłumaczenie za Niebezpiecznikiem):

Moi drodzy użytkownicy, zostałem zmuszony do podjęcia decyzji; albo zostanę uznany za współwinnego zbrodniom przeciw narodowi amerykańskiemu, albo spiszę na straty 10 lat ciężkiej pracy i wyłączę Lavabit. Po głębokim namyśle, zdecydowałem zawiesić działanie serwisu. Chciałbym móc w zgodzie z prawem podzielić się z wami opisem wydarzeń, które doprowadziły mnie do tej decyzji. Ale nie mogę. Zasługujecie aby wiedzieć co się stało, a ja na mocy pierwszej poprawki powinienem mieć gwarancję wolności wypowiedzi w tego typu sytuacjach, ale niestety Kongres przeforsował ustawę, która twierdzi inaczej. Na chwilę obecną nie mogę opisać wam tego co działo się przez 6 ostatnich tygodni, pomimo moich dwukrotnych próśb (o zgodę).

Co teraz się stanie? Już przygotowuję odwołanie do sądu. Pomyślna jego decyzja pozwoli mi wskrzesić Lavabit jako amerykańską firmę.

Te wydarzenia nauczyły mnie jednej lekcji: mocno odradzam wszystkim powierzanie swoich prywatnych danych firmom mającym amerykańskie korzenie.

Ladar Levison

Właściciel Lavabit

Warto też dodać, że pod tym tekstem znajduje się jeszcze prośba o pomoc finansową:

Obrona konstytucji jest kosztowna! Pomóż nam, wpłacając pieniądze na Fundusz Obrony Prawnej Lavabitu tutaj.

Decyzja o zamknięciu spowodowała falę komentarzy w Internecie, m.in. na Slashdocie, w Guardianie (który zajmuje się od początku tematem rewelacji Snowdena, bo Snowden skontaktował się z dziennikarzem Guardiana właśnie) i w innych miejscach.

Wg serwisu Globalpost (który powołuje się na obrończynię praw człowieka Tanię Lokszinę), Snowden użył adresu “edsnowden@lavabit.com”, żeby poinformować wybrane osoby o konferencji, którą zwołał 12 lipca br. przebywając na lotnisku w Moskwie.

Wg niektórych spekulacji sytuacja może wyglądać zatem tak:

  • amerykańskie władze chciały się koniecznie dobrać do danych dotyczących Snowdena na tej skrzynce
  • jak można było przeczytać na stronach Lavabitu, płacący użytkownicy tego serwisu mieli opcję dodatkowej ochrony swoich danych: ich poczta była szyfrowana po stronie serwera, tak więc nawet właściciel serwisu nie mógł przeczytać ich wiadomości (dlaczego inni providerzy poczty tak standardowo nie robią?!), chyba że znał hasło
  • amerykańskie władze poleciły zatem zbieranie haseł (albo tylko hasła Snowdena), na co właściciel Lavabitu nie chciał się zgodzić
  • o niektórych żądaniach amerykańskich władz nie można nawet publicznie mówić, bo grożą za to sankcje
  • ponieważ właściciel Lavabitu nie chciał się zgodzić na takie działania, zamknął serwis całkowicie, co uniemożliwia zebranie haseł (hasła) i tym samym ochronę danych swoich użytkowników.

Moim zdaniem jest to bardzo odważne i słuszne działanie ze strony właściciela Lavabitu. Mam nadzieję, że serwis wróci jeszcze kiedyś do życia.

UPDATE (2017-07-01): serwis ponownie działa, ponoć od stycznia 2017. Mam z powrotem dostęp do kont, do których miałem wcześniej. Good job, Lavabit!

Advertisements